Aktualności
Słowo na niedzielę
- Szczegóły
- Kategoria: Aktualności
- Opublikowano: sobota, 04 lipiec 2026 18:46
- Ks. Proboszcz
- Odsłony: 8
Życie człowieka nie jest łatwe ani proste. Każdego dnia musimy stawiać czoła różnym problemom i trudnościom, wykonywać różne prace, podejmować wieloraki wysiłek. Wszyscy, starsi i młodsi, mamy swoje trudne sprawy. Owszem, jest w naszym życiu wiele radości i powodów do zadowolenia, ale różne problemy i kłopoty odbierają nam pełną radość. Czasami wręcz czujemy się przygnieceni ciężarem życia. Dlatego w niedzielę, w Dzień Pański, przychodzimy do Kościoła, aby nieco zapomnieć o codziennych problemach, aby skierować swój wzrok i serce ku górze, aby odetchnąć „niebiańskim” powietrzem, aby napełnić się Bożą łaską i wsłuchać się w głos Boga.
A dziś Jezus mówi do nas słowa, które jak balsam spływają na nasze serca: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Jezus mówi: Przyjdźcie wszyscy. Zatem nie tylko ci, którzy dwa tysiące lat temu słuchali Jezusa i chodzili za Nim po Palestyńskiej ziemi. Jego słowa są skierowane do wszystkich bez wyjątku. Do ludzi wszystkich czasów i epok. Także do każdego z nas. Wszyscy bowiem jesteśmy utrudzeni codziennością. On pragnie przyjść nam z pomocą, ulżyć w trudnościach. Pan Jezus nie rozwiąże naszych problemów i spraw, ale bardzo nam pomoże w inny sposób. Nie nauczy się za nas w szkole, nie będzie za nas pracował i wykonywał naszych obowiązków, ale nie zostawi nas bez pomocy. On nie zabierze naszych ciężarów, ale wzmocni nasze siły i sprawi, że będziemy w stanie je udźwignąć. Sprawi że my będziemy silniejsi duchowo i zdolni pokonać wszelkie trudności. On ma słowa mądrości, aby podpowiedzieć rozwiązanie najlepsze z możliwych, ma pokarm z nieba, by wzmocnić nasze siły. On ma światło, aby nas wyprowadzić z ciemności, w które wprowadza nas grzech, On ma ciepło, aby ogrzać zziębnięte serca, zwłaszcza serca, które zaczynają wątpić w dobro i miłość, bo zawiodły się na ludziach. Tylko Jezus ma moc podnieść nas, pokrzepić i umocnić.
Święty Augustyn powiedział: „Pan Jezus mówi do ludzi, którzy dźwigają wielkie i nienawistne ciężary i którzy niepotrzebnie pocą się pod nimi: „Przyjdźcie do Mnie, a Ja was pokrzepię”. Jak może ulżyć ciężarom grzechów, jeśli nie przez ich odpuszczenie?” Wielki święty wskazuje na bardzo ważną sprawę. Największe pokrzepienie człowiek znajduje w Sakramencie Pokuty. Przystępując do spowiedzi i otwierając serce przed miłosiernym Bogiem, otrzymujemy od Niego pomoc, jakiej nikt inny dać nam nie może. Właśnie wtedy w naszym życiu dzieje się najwięcej duchowego dobra, wtedy najbardziej doświadczamy pokrzepienia i ukojenia.
Pan Bóg jest zawsze z nami, jeśli my tego chcemy i szukamy Jego obecności. Psalmista zapisał: „Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają i podnosi wszystkich zgnębionych”.
Są w życiu człowieka takie sytuacje, że może się wydawać, iż Pan Bóg o nas zapomniał, że zostawił nas samych. Ale tak nie jest. On idzie z nami przez całe życie, choć nie zawsze potrafimy dostrzec Jego dyskretną obecność.
Jest takie opowiadanie o pewnym człowieku, który na Sądzie Ostatecznym raz jeszcze oglądał swoje życie, jakby na ekranie telewizyjnym. I widział za sobą dwie pary śladów na piasku. Wiedział, że tuż na nim szedł Pan Jezus, aby dodawać siły. Ale były takie fragmenty życia, kiedy widać było tylko jedną parę śladów. Było to wtedy, gdy kłopoty i problemy były największe. Ów człowiek zwrócił się do Pana Jezusa z lekkim wyrzutem, że gdy było najgorzej, to był sam, nie było widać Jezusowych śladów. W odpowiedzi usłyszał: Widzisz, bardzo cię kocham! Nigdy cię też nie opuściłem, nigdy nie oddaliłem się od ciebie, zawsze byłem przy tobie. A tam, gdzie widzisz tylko jedną parę śladów, tam brałem cię w ramiona, przytulałem do serca i niosłem[1].
Podobne jest w naszym życiu. Gdy nam się wydaje, że już nic nie może nam pomóc, że wszystko jest stracone, wtedy Pan Jezus bierze nas na swoje plecy i przenosi na bezpieczny grunt. Wtedy On pozwala nam wrócić do świata żywych i daje nową nadzieję.
Ksiądz Jan Twardowski podobną myśl zawarł w takich słowach:
„Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia,
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia”.[2]
Bóg nigdy nie zostawia nas samych, jeśli tylko nie odwrócimy się do Niego plecami i nie odrzucimy Jego wyciągniętej dłoni.
Pan Jezus dziś nam przypomina: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”.
Zwróćmy uwagę, że Pan Jezus nie nakazuje nam, abyśmy się uczyli wskrzeszać umarłych, uzdrawiać chorych , rozmnażać chleb, czy czynić inne cuda, ale prosi nas, byśmy uczyli się pokory i cichości, tak dziś niemodnych, bo tylko wówczas znajdziemy ukojenie! Tylko ciche przylgniecie do Jezusa i pokorne wypełnianie Jego nakazów jest gwarancją pokoju serca i prawdziwej radości.
Pan Jezus mówi także: „Moje jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie”. Chrześcijaństwo nie jest łatwe, ale wiara i miłość do Jezusa czynią cuda. Zamieniają obowiązek w przywilej, a ciężar - w radość.
Gdy mała dziewczynka przyniosła do lekarza na plecach braciszka, który skręcił nogę została zapytana, jak uniosła na swoich plecach taki ciężar? Odpowiedziała: To nie ciężar, to mój brat!
Miłość zamienia obowiązek w przywilej, a ciężar w radość. Miłość Boża sprawia, że nie czujemy ciężaru przykazań, że za radość i powód do dumy poczytujemy sobie obowiązki płynące z wiary. Jezus mówi o tym: „Moje jarzmo jest słodkie, a ciężar lekki”.
Ewangelia to Dobra Nowina. To wspaniała Nowina, bo Jezus zaprasza nas do siebie, aby pokrzepić, umocnić, napełnić radością i doprowadzić do nieba.
[1] Por. Jerzy Machnacz, myśli stare i nowe, Kraków 1988, s.133
[2] Ks. Jan Twardowski, nadzieja, miłość spisane pacierze, Białystok 2009, s.150