Słowo na niedzielę
- Szczegóły
- Kategoria: Aktualności
- Opublikowano: sobota, 29 czerwiec 2024 15:44
- Ks. Proboszcz
- Odsłony: 580
Bardzo piękna i wzruszająca jest historia opisana przez Świętego Marka Ewangelistę, którą dziś czytamy w czasie liturgii Mszy Świętej. Jest w niej mowa o 12-letniej dziewczynce, która ciężko zachorowała i była bliska śmierci. Nie znamy imienia dziewczynki, ani choroby, która ją zaatakowała. Znamy natomiast imię jej kochającego tatusia – Jair. Był on przełożonym synagogi, człowiekiem znanym i wysoko postawionym. Możemy się domyślać, że gdy jego ukochana córeczka poważnie zachorowała, szukał pomocy w wielu miejscach i u różnych lekarzy, ale nikt nie potrafił pomóc. Wtedy przypomniał sobie o niezwykłym Proroku z Galilei, o Jezusie, o którym powiadano, że ma moc cudotwórczą. Pan Jezus był ostatnią nadzieją na wyzdrowienie córeczki. Jair za bardzo kochał swoją córkę, aby nie iść po pomoc do Jezusa. Jak ogromny ból serca i duszy widzimy w postawie Jaira, gdy pada do nóg Jezusa i słyszymy w jego prośbie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Wielki miecz boleści przebił jego ojcowskie serce, gdy ludzie donieśli mu, że w międzyczasie jego córka już umarła i niepotrzebnie trudzi Nauczyciela. Wspaniałym balsamem dla jego zrozpaczonej duszy były słowa Pana Jezusa: „Nie bój się tylko wierz.” Wiemy, że wszystko skończyło się dobrze. Zbawiciel przyszedł do domu Jaira i uzdrowił dziewczynkę, przywrócił jej życie.
Tak wiele nauki płynie z tego wydarzenia dla nas.


Jednym z ulubionych miejsc Pana Jezusa było jezioro Galilejskie. Jest ono pięknie położone, otoczone górami, ma około 20 km długości i 10 km szerokości. To tutaj Pan Jezus powołał pierwszych Apostołów, którymi byli rybacy galilejscy. Ewangelie opisują także nauczanie Jezusa z łodzi nad brzegiem jeziora. Tu też miało miejsce wydarzenie opisane w Ewangelii czytanej w dzisiejszą niedzielę. Pan Jezus ucisza burzę na jeziorze Galilejskim. Podobne burze na tym jeziorze zdarzają się często, a wynika to z faktu, że jest ono położone około 200 m poniżej poziomu morza i otoczone wysokimi górami. Zimne powietrze z gór spotykając się z ciepłym powietrzem znad jeziora powoduje nagłe i gwałtowne wichury i burze. Zapewne taka sytuacja miała miejsce, gdy Jezus z uczniami przeprawiał się na drugi brzeg jeziora. Boski Nauczyciel, zmęczony całodziennym nauczaniem tłumów, zasnął w łodzi. Burza musiała być bardzo duża, skoro uczniowie, wytrawni przecież rybacy, byli przerażeni. Obudzili Jezusa, jakby z wyrzutami, że śpi w takim momencie. Prosili Go o pomoc, bo wydawało im się, że za chwilę łódź zatonie i nic ich nie uratuje. Możemy tylko sobie wyobrazić, jak bardzo byli zdziwieni, gdy Pan Jezus w jednej chwili uciszył wiatr i uspokoił szalejące jezioro. Zadawali sobie nawzajem pytanie kim jest Ten, który potrafi rozkazywać siłom natury i panuje nad całym stworzeniem. A Pan Jezus wypomniał im brak wiary i zaufania do Boga.
